tillage_pol1.jpgtillage_pol2.jpg

PRZEDSZKOLE NA HOŁOWIESKU

przy Parafii Opatrzności Bożej w Bielsku Podlaskim. W ramach realizacji z Urzędem Marszałkowskim projektu: "Bo jakie początki - takie będzie wszystko. Przedszkole na Hołowiesku"/WND-RPPD.03.01.01-20-0074/15/ od 1 lipca 2017r. Parafia otwiera nowe Przedszkole dla dzieci w wieku 3-6 lat. Opłata miesięczna wraz z wyżywieniem i całym pakietem zajęć edukacyjnych i językowych - 100 zł. Z A P R A S Z A M Y !  Wkład własny do realizacji projektu - dziękujemy wszystkim za wsparcie prac w przygotowanie pomieszczeń i naszej troski o rodzinę i wychowanie dzieci. Polecamy to dzieło i Dobrodziejów Opatrzności Bożej!

PATRZ ODNOŚNIK NA GÓRZE W ZAKŁADCE.

HUMOR KATOLICKI

Proboszcz egzaminuje z katechizmu parę, która wkrótce ma stanąć na ślubnym kobiercu.
Narzeczonej idzie świetnie, narzeczony mętnie duka odpowiedzi.
- Pani zdała, a pan musi jeszcze raz przyjść za miesiąc.
Para przychodzi po tygodniu.
- Przecież mówiłem: za miesiąc!
- Księże proboszczu, to nie tamten! Znalazłam takiego narzeczonego, co zna ten katechizm na pamięć!

 

Siostra katechetka postanowiła jedną lekcję religii poświęcić świętym.
– Jaki powinien być człowiek, żeby pójść do Nieba? – zadaje pierwsze pytanie.
– Zmarły! – pada pierwsza odpowiedź.
Siostra zaczyna więc inaczej:
– Jakich znacie świętych, kochane dzieci?
– Wincenty Witos!
– No nie bardzo. Kościół nie ogłosił go świętym. Kto jeszcze zna jakiegoś świętego?
– Święty Mikołaj!
– Bardzo dobrze – uśmiechnęła się siostra i dodaje: – Myślę, że tego świętego lubią wszystkie nasze dzieci. Za co lubicie świętego Mikołaja?
– Bo on wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię!

Pewien niedowiarek mówi do księdza:
– Chrześcijaństwo istnieje już dwa tysiące lat, a ja nie widzę, by ludzie przez ten czas choć trochę zmienili się na lepsze...
Na to ksiądz:
– Woda istnieje od miliardów lat, a niech pan się przyjrzy swojej szyi!

Na lekcji religii katecheta krzyczy na Jasia:
– Twój tatuś będzie miał przez ciebie siwe włosy!
Jasiu na to, jak gdyby nigdy nic:
– Ale się będzie cieszył! Teraz jest łysy!

Uroczystość zaślubin. Kapłan mówi do państwa młodych:
– I pamiętajcie o tym, co napisano w Biblii: Gdzie pójdziesz ty, tam i ja.
Panna młoda nie może powstrzymać się od śmiechu:
– Mój mąż jest listonoszem...

Krążyła plotka, że pewna zakonnica dokonuje niewiarogodnych cudów. Papież zlecił zbadanie tej sprawy św. Filipowi Neri. Po długiej podróży Święty dotarł wreszcie do odległego klasztoru i poprosił o widzenie z zakonnicą. Kiedy weszła do izby, ściągnął swe zabłocone buty i poprosił by je wyczyściła. Zakonnica fuknęła wyniośle i obróciła się na pięcie. Św. Filip założył buty i wrócił zdać sprawę papieżowi.
– Niech Wasza Świątobliwość nie wierzy tym plotkom – powiedział. – Gdzie nie ma pokory nie może być cudów.

Przewidując wizytę biskupa, Abba Makary udał się pewnego dnia na targ do pobliskiej wioski. Nieufnie oglądał na straganie jakieś chude kurczaki, gdy podszedł sprzedawca i powiedział mu na ucho:
– Kup jednego, Abba! Możesz mi ufać: sprowadzam je codziennie prosto z Aleksandrii.
– Nie wątpię, bracie. Nie czynisz jednak słusznie pędząc je tu pieszo.

Bóg, patrząc na grzeszną Ziemię, zauważył zły stosunek społeczeństwa do lekarzy. Chcąc podnieść reputację całego personelu medycznego, zszedł na Ziemię i zatrudnił się jako lekarz w przychodni rejonowej.
Pierwszy dzień pracy spędza w izbie przyjęć. Przywożą sparaliżowanego chorego.
Bóg kładzie choremu dłonie na głowie i mówi:
– Wstań i idź!
Chory wstaje, wychodzi na korytarz. Tamże tłum oczekujących pacjentów.
Wszyscy pytają:
– No i jak nowy doktor?
W odpowiedzi słyszą:
– Łazęga, nie doktor, nawet ciśnienia nie zmierzył...

Młody ksiądz przekonuje Einsteina o wszechmocy Boga.
Einstein zadaje pytania:
– Czy Bóg może stworzyć olbrzymi kamień?
– Oczywiście !!!
– Czy może go podnieść?
– Bóg jest wszechmnocny !!!
– A czy może stworzyć kamień, którego nie podniesie?

Pewien człowiek spowiadał się następująco:
– Dużo przeklinałem, ale dużo się modliłem – to się wyrównuje. Dużo piłem, ale dużo pościłem – też się wyrównuje. Dużo kradłem, ale wiele rozdałem ludziom – znowu się wyrównuje.
W tym momencie spowiednik stracił cierpliwość i krzyknął:
– Pan Bóg cię stworzył, a diabeł zabierze do piekła – to też się wyrównuje!

Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy:
– Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
– Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką:
– Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
– Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu.
– Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
– Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
– Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność...
– Przecież trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem...!!! – odpowiedział Bóg.

Ksiądz odwiedza starszą kobietę ze swojej parafii.
Siedząc na kanapie zauważa duża miskę orzechów na stoliku.
– Mogę się poczęstować? – pyta.
– Proszę bardzo – odpowiada kobieta.
Rozmawiają przez godzinę, w momencie kiedy ksiądz zabiera się do opuszczenia domu, zdaje sobie sprawę, że zamiast zjeść kilka orzeszków, opróżnił prawie całą miskę.
– Przepraszam, że zjadłem prawie wszystkie orzeszki, miałem zjeść tylko kilka.
– Oh, nic nie szkodzi – odpowiada kobieta. – Od czasu kiedy straciłam wszystkie zęby, nie mogę gryźć, więc zlizuję tylko z nich czekoladę !!!

Ksiądz poinformował parafian, że w następnym tygodniu planuje wygłosić kazanie o grzechu kłamstwa:
– Aby lepiej zrozumieć moje kazanie, proszę Was o przeczytanie rozdziału 17, z Ewangelii św. Marka.
Tydzień później, podczas niedzielnej mszy na kazaniu, poprosił aby Ci wszyscy, którzy przeczytali ten rozdział podnieśli rękę do góry. Chciał się dowiedzieć ile osób to przeczytało. Wszyscy podnieśli rękę.
Ksiądz się uśmiechnął i mówi:
– Księga św. Marka ma tylko 16 rozdziałów, teraz będę kontynuował kazanie o kłamstwie...

Stworzenie człowieka

Bóg stworzył osła i powiedział do niego:
- Ty jesteś osłem. Będziesz nieprzerwanie od rana do wieczora pracował i na swoich plecach ciężkie przedmioty nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat.
Na to osioł:
- 50 lat tak żyć jest za dużo, daj mi nie więcej jak 30 lat.
I tak się stało.

Następnie Bóg stworzył psa i tak powiedział do niego:
- Ty jesteś psem. Będziesz pilnował ludzkiego dobytku i ludzkim przyjacielem będziesz. Będziesz jadł to co ci człowiek zostawi, będziesz tak 25 lat żył.
Pies na to:
- Boże, tak żyć i to przez 25 lat jest za dużo. Daj mi nie więcej jak 10 lat.
I tak się stało.

Następnie Bóg stworzył małpę i tak powiedział:
- Ty jesteś małpa. Będziesz z drzewa na drzewo skakała i się jak idiota zachowywała. Ty musisz być zabawna i tak przez 20 lat żyć.
Małpa na to odpowiedziała:
- Boże, przez 20 lat żyć jak światowy błazen to o wiele za dużo. Proszę daj mi nie więcej jak 10 lat.
I tak się stało.

Ostatecznie stworzył Bóg mężczyznę i przemówił do niego:
- Ty jesteś mężczyzna, jedyna racjonalna istota żywa, która opanuje Ziemie. Będziesz swoja inteligencję używać do podporządkowania sobie innych stworzeń. Będziesz panował na ziemi i 20 lat żył.
Na to odpowiedział mężczyzna:
- Boże, mężczyzną być tylko przez 20 lat to za mało. Proszę daj mi 20 lat, które osioł odrzucił, te 15 lat psa i te 10 lat małpy.

I tak postarał się Bóg, żeby mężczyzna żył jako mężczyzna przez 20 lat, potem się ożenił i następne 20 lat żył jak osioł, który od rana do wieczora pracuje i ciężary dźwiga. Potem ma dzieci i przez 15 lat żyje jak pies, pilnuje domu i je to co jemu rodzina pozostawi.
A potem, na stare lata, żyje przez 10 lat jak małpa, zachowuje się jak idiota i zabawia wnuki.

I tak się stało...

        Niedzielna msza...

Około dziesiątej rano mama podchodzi do łóżka swojego syna i mówi:
- Synu, czas już wstawać. Musisz się zbierać do kościoła.
- Zostaw mnie, jestem zbyt zmęczony.
- Ale przecież musisz się zbierać do kościoła.
- Nie idę do żadnego kościoła. Daj mi, choć jeden powód dla którego miałbym tam iść.
- Dam ci dwa: po pierwsze jest niedziela, a po drugie jesteś księdzem!

        Celibat na wesoło...

Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedną z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś...
- Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazł go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
- Mistrzu co się stało?!?
- W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie" ;)

         Duchowni na wesoło...

Idzie misjonarz przez pustynię i spotyka lwa. Przerażony modli się:
- Boże spraw aby to zwierzę miało chrześcijańskie uczucia.
Na to lew:
- Boże pobłogosław ten dar, który zaraz będę spożywał.

Proboszcz egzaminuje z katechizmu parę, która wkrótce ma stanąć na ślubnym kobiercu.
Narzeczonej idzie świetnie, narzeczony mętnie duka odpowiedzi.
- Pani zdała, a pan musi jeszcze raz przyjść za miesiąc.
Para przychodzi po tygodniu.
- Przecież mówiłem: za miesiąc!
- Księże proboszczu, to nie tamten! Znalazłam takiego narzeczonego, co zna ten katechizm na pamięć!

 Wiecie czym różni się ksiądz katolicki od prawosławnego popa?

- Tym, że popem zawsze doładujesz swoje konto.

Przed kościołem popsuł się płot, więc ksiądz go naprawia. Przy naprawianiu tego płotu gromadka dzieci przyglądała się temu. Ksiądz pyta:
- Co, patrzycie jak się wbija gwoździe?
Oni odpowiadają:
- Nie, słuchamy co ksiądz powie, gdy ksiądz uderzy się w rękę.

        W niebie...

Apostołowie grali w kości. Piotr cały czas wygrywa. Dosiadł się do nich Jezus. Rzucił Piotr i wypadły same szóstki i rzucił Jezus i wypadły same siódemki. Rzekł Piotr:
- Panie tylko bez cudów, albowiem gramy na pieniądze.

Umarł stary pobożny ksiądz. Poszedł do nieba i staje przed Św. Piotrem.
Św. Piotr pyta:
- Ty faktycznie byłeś pobożny? Nigdy nie zgrzeszyłeś nawet myślą?
- Nie - mówi ksiądz.
Ale Św. Piotr dalej go wypytuje. Ksiądz ukradkiem zagląda przez bramę do nieba, patrzy, a tam z jego parafii taki obrzępała Józik (kierowca autobusu) chodzi sobie po niebie.
Ksiądz mówi:
- Św. Piotrze ale to niesprawiedliwe... Całe życie żyłem w celibacie, a Józik to nawet do kościoła nie chodził a już po raju spaceruje...
A Św. Piotr na to:
- Bo widzisz, ty jak odprawiałeś mszę to cały kościół spał, ale jak Józik prowadził autobus to wszyscy się modlili.